Home » Featured, Sport, Turystyka

Już najwyższy czas na białe szaleństwo!

8 February 2010 1,088 views Brak komentarzy

nartyZima – przynajmniej na kontynencie – w pełni, więc miłośnicy szaleństw na jednej lub dwu deskach zacierają ręce. To najlepszy czas na narciarską eskapadę.

Z Zielonej Wyspy możemy wybrać się narciarską eskapadę praktycznie w każde interesujące miejsce w Europie. Oczywiście, dla fanów „białego szaleństwa” najbardziej wymarzonym celem będą Alpy. Tu możemy wybierać pomiędzy ofertami Niemców, Austriaków, Szwajcarów, Włochów i Francuzów czy Słoweńców.

W Niemczech najbardziej popularne tereny narciarskie skupione są w Bawarii. Naturalnym centrum dla wypadów w góry może być Monachium i okolice. W odległości godziny jazdy od Monachium znajduje się kilka naprawdę dobrych i niezatłoczonych kurortów, jak Wallberg czy Alpspitze. Jednak najlepszym wyborem jest położony w odległości 90 kilometrów od Monachium obszar narciarski w okolicy Zugspitze, najwyższej (2100 metrów) i najbardziej zaśnieżonej góry w Bawarii, leżącej w okręgu słynnego narciarskiego kurortu Garmisch-Partenkirchen. Na górze Alpspitze mieści się słynna olimpijska trasa zjazdowa Kandahar, a tamtejsze nartostrady liczą 62 kilometry. Na lodowcu Zugspitze można jeździć na nartach od wczesnej jesieni do późnej wiosny. W sumie na narciarzy czeka ponad 118 km tras zjazdowych obsługiwanych przez 9 kolei linowych, 3 wyciągi krzesełkowe i 40 wyciągów orczykowych.

Z Monachium do bawarskich kurortów można dojechać autem – sieci dróg w Niemczech będziemy jeszcze długo zazdrościć naszym sąsiadom, ale sposobem na uniknięcie korków może być komunikacja publiczna. Grupy do pięciu osób mogą podróżować po Bawarii z biletem Bayern Ticket, którego koszt dla całej grupy wynosi 28 euro i uprawnia do zniżek na górskie kolejki i wyciągi. Najwcześniejszy pociąg do Garmisch wyjeżdża z Monachium o 5:30. Podróż do górskiej miejscowości trwa półtorej godziny, a w Ga-Pa można od razu przesiąść się do górskiej kolejki Zugspitzbahn, którą w ciągu kolejnych 75 minut dojeżdża się na szczyt. A tam zaczyna się prawdziwy narciarski raj.

Więcej info na: www.zugspitze.de

Trochę niedoceniane, ale bardzo piękne są Alpy Julijskie w Słowenii. Leży w nich Kranjska Gora, największy ośrodek narciarski tego kraju. Kranjska Góra graniczy z parkiem narodowym Triglav – nazwa pochodzi od szczytu Triglav, czyli Trzy Głowy (2863 m n.p.m.), najwyższego wzniesienia Alp Julijskich. Ten kurort różni się od największych alpejskich molochów, ponieważ  tras narciarskich jest tu „tylko” 13 kilometrów, za to na pewno niepowtarzalna
jest w Słowenii kameralna, niemal rodzinna atmosfera. Trasy są znakomicie przygotowane, na stokach jest dość miejsca, nie ma kolejek do wyciągów.  Jeśli komuś znudzą się trasy w Kranjskiej Gorze, może poszukać nowych wrażeń w Austrii i we Włoszech, to zaledwie “kilka kroków”. Wystarczy wykupić jeden karnet, tzw. skipass travel na  trzy sąsiadujące ze sobą regiony.
Można też wybrać się do Planicy, by zobaczyć słynną “mamucią” skocznię z 1934 r. Od tego czasu padło na niej ponad 80 rekordów świata w lotach narciarskich. Ceny wciąż są niższe w porównaniu z innymi krajami alpejskimi.

Więcej info na: www.kranjska-gora.si

Z roku na rok coraz więcej zwolenników mają też włoskie Alpy, a w szczególności Dolomity. Narciarze cenią sobie panującą tu przez cały sezon słoneczną pogodę – nawet zimą pięć na siedem dni jest tam słonecznych, zaś w marcu można szusować bez czapek i kurtek. Ważne jest także, że Dolomity to ponad tysiąc kilometrów tras i prawie pięćset wyciągów. Są tu stoki dla początkujących, średnio zaawansowanych oraz dla wymagających. A w dodatku mając jeden karnet (Dolomiti Superski), można jeździć w prawie wszystkich narciarskich ośrodkach Dolomitów. Najlepsze warunki sa w styczniu i lutym. Najsłynniejszy górski kurort to Cortina d’Ampezzo – miejsce Zimowych Igrzysk 1956 roku.Niestety, ceny w hotelach, sklepach i restauracjach nie należą do niskich. Da się jednak znaleźć tańsze, nie mniej wygodne pensjonaty w pobliżu miasteczka w kotlinie Ampezzo. W Cortinie jest wiele świetnie przygotowanych i interesujących tras – w sumie około 140 km zjazdów. Znajduje się tam też Sella Ronda, legendarna 23-kilometrowa trasa, uważana za najpiękniejszą w całych Alpach. Składa się z kilkunastu zjazdów oraz wjazdów wyciągami, podczas których można cieszyć się widokiem najwyższych szczytów Dolomitów. Zatacza pełne koło wokół najwyższego szczytu Selli Biz Boe (3151 m), łącząc cztery wysokie przełęcze i cztery doliny.

Warto wiedzieć – Narciarskie ABC

CARVING: To jazda na krawędziach, z szeroko rozstawionymi nartami, a w bardziej wyczynowej postaci – bez kijków. Niestety, wiele osób myśli, że jak odstawi kijki i będzie jeździć bardzo szybko, siejąc postrach wśród użytkowników stoku, może uznać się za speca od carvingu. W krajach alpejskich łatwiej jest szlifować carvingową formę, bo jest więcej tras lepiej przygotowanych, szerszych i mniej zatłoczonych.

GRZANIEC: Dzień bez kubka aromatycznego grzanego wina („Gluh Wein”) albo herbatki po góralsku (w Austrii zwanej „myśliwską” – „Jagert Tee”) to dla wielu narciarzy dzień stracony. Oczywiście nie należy przesadzać z ilością i nie usprawiedliwiać się, że to tylko na rozgrzewkę. Grzane wino to nieodłączny element tzw. apres ski, czyli kończących narciarski dzień imprez w schroniskach, barach na stoku lub nieopodal dolnych stacji wyciągów. Przy dźwiękach dyskotekowej (w Austrii tradycyjnej tyrolskiej) muzyki międzynarodowe towarzystwo zawiera znajomości, śpiewa i tańczy (buty narciarskie nie przeszkadzają).

INSTRUKTORZY: Warto zainwestować w dobrego instruktora. Owszem, wcześniej czy później nauczylibyśmy się zjeżdżać sami, ale stracimy na to więcej czasu, nerwów, no i możemy nabrać złych, trudnych do wykorzenienia nawyków. Wynajmując instruktora za granicą, zapytajmy, czy nie ma polskojęzycznego.

JEDZENIE: Wszędzie zjemy coś na stoku. Jeśli mamy kanapki, uważajmy, bo są miejsca (np. schroniska we Włoszech), gdzie wejście do restauracji z własną konsumpcją jest nie tylko źle widziane, ale zakazane. W takiej sytuacji można posilić się na tarasie lub w bardziej neutralnym miejscu, choć np. w schroniskach szwajcarskich dla amatorów własnego prowiantu są specjalne stoły.

NARTOSTRADY: Na całym świecie obowiązuje taki sam system oznaczania trudności nartostrad. Kolor czarny – trudny zjazd (można spodziewać się np. stromizny lub niebezpiecznego zwężenia), kolor czerwony – trasa średniotrudna, niebieski – łatwa. Niekiedy pojawia się kolor zielony – szlaki widokowo-rekreacyjne, raczej płaskie, niekiedy z koniecznością podchodzenia. Jeśli nartostrad jest bardzo dużo (są regiony, w których bez zdejmowania nart możemy przejechać np. 100 km) warto mieć mapkę – w każdym dobrym ośrodku dostaniemy ją za darmo kupując ski-passy lub w hotelu.

SKIPASSY: Zanim kupimy karnet na wyciągi, sprawdźmy, czy nie przysługuje nam zniżka, np. rodzinna, młodzieżowa, seniorska czy dla dziecka. Czasem lepiej zamiast skipassu (np. na 6 kolejnych dni) wybrać opcję „5 z 6”, co oznacza, że z 6 dni wybieramy jeden, kiedy np. idziemy na zakupy, zwiedzamy, odpoczywamy. Jeśli jedziemy gdzieś na dłużej, weźmy swoje zdjęcie – zwykle jest potrzebne do karnetów dłuższych niż 8- lub 10-dniowe.

UBEZPIECZENIA:
Zwykłe ubezpieczenie turystyczne na ogół nie obejmuje wypadków na nartach. Akcja ratunkowa, transport do szpitala (np. helikopterem), zabiegi, leczenie i być może transport do kraju, to na Zachodzie bardzo wysokie koszty.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (1 votes, average: 3.00 out of 5)
Loading ... Loading ...

Twoim zdaniem: