By latawiec Cię przeleciał…
3 March 2010
850 views
Brak komentarzy
Kiedy byliśmy dziećmi, konstrukcje z deszczułek i kawałka papieru, wznoszące się gdzieś pod niebo były dla nas czymś niemalże magicznym. Dzisiaj, zwłaszcza tutaj, w krainie, gdzie na brak wiatru nie można narzekać, latawce mogą być narzędziem do emocjonującego, ekstremalnego sportu.Szerokie plaże pod Newcastle od dawna opanowali miłośnicy ekstremalnych zabaw z latawcami. Kite – jumping – czyli swobodne wyskakiwanie w powietrze przy pomocy latawca – spadochronowego skrzydła – uważany jest za jeden z najbardziej wymagających i niebezpiecznych rodzajów „latawcowego” sportu. – W kite jumpingu chodzi o to by tak pokierować latawcem, i jednocześnie podskoczyć, by latawiec Ciebie uniósł na kilka metrów, by Cie “przeleciał” – opowiada nam Irka, która bawi się w ten sport już od roku. – Nie jest to proste, ciężko otrzymać taki latawiec. Należy go “wyczuć”, tak samo jak trzeba nauczyć się współpracować z wiatrem. Latawce mogą dochodzić nawet do 8 metrów, nasz ma zaledwie 5. Ja jestem na poziomie zmagania się z latawcem, polecieć jeszcze mi się nie udało. Mój facet za to nieźle skacze. To typowo męski sport raczej. Dziewczynom polecam raczej mniejsze latawce.
Na średniej klasy latawiec trzeba wydać około Ł150-180. Jednak emocji i zabawy, jakich dostarcza zmaganie się z siłą wiatru, nie można w żaden sposób przeliczyć na pieniądze. – To niesamowite doświadczenie – dodaje Irka, która zaczęła trenować kite-jumping, bo znudziło się jej obserwowanie, jak jej chłopak trenuje sam.
Warto też dodać, że popularne są też i inne odmiany zabaw z latawcami. Wiele osób trenuje kite surfing – kiedy to „skrzydło” porusza nas po falach. Popularny jest też kite buggying – czyli ściganie się ciągniętym przez latawiec – przeważnie właśnie po szerokiej plaży – wózkiem




















Twoim zdaniem: