Home » Turystyka

Belfast z dreszczykiem

8 February 2010 1,107 views Brak komentarzy

castle-courtIrlandia, jak mówią wtajemniczeni w mistyczne tematy, to najbardziej nawiedzony ląd w całej Europie. Trudno się dziwić – tu przecież żyli druidzi, tu podobno wciąż zobaczyć można banshee na mokradłach, a niedaleko Belfastu – i to wcale nie jest żart – prowadzi swą dość tajemniczą działalność całkiem prawdziwa … wiedźma. My proponujemy wycieczkę po nawiedzonych miejscach w stolicy Irlandii Północnej.

A takich miejsc w Belfaście nie brak. Miejscowi – zwłaszcza ci bardziej wiekowi – znają mnóstwo opowieści o miejscach, gdzie dzieją się lub działy rzeczy nie zawsze możliwe do wytłumaczenia przez racjonalny rozum.
Lubicie robić zakupy w centrum handlowym Castle Court? Jeśli tak, to powinniście czasem uważnie rozejrzeć się wokół. Budynek centrum handlowego wzniesiono na miejscu dawnego wiktoriańskiego hotelu. Tamten gmach
zaś był całkiem ciekawy, jeśli chodzi o „duchowe życie”.  Najbardziej udokumentowana historia opowiada o duchu pojawiającym się na drugim pietrze budynku i znikającym w jego podłodze. Widziano go w 1917 roku, widziano go dziesięć lat później, doniesienia o dziwnej postaci notowano też w latach 70. XX wieku, kiedy to hotel stanowił bazę dla wojska brytyjskiego stacjonującego w Belfaście w czasie najgorszych starć „The Troubles”. Gmach hotelu wyburzono w latach 80. Ale czy wraz ze starym budynkiem zniknął też i duch? Czy może przeniósł się w nowoczesne wnętrza butików i sklepów? Tego jak dotąd nie ustalono…
Część duchów na pewno już zniknęła – bowiem po budynkach gdzie ponoć straszyły, dawno już zniknął jakikolwiek ślad. Tak stało się bowiem z fabryką zapałek znajdującą się około sto lat temu w rejonie Millfield Place – czyli mniej więcej na obrzeżach dzisiejszego centrum miasta przy wylocie na Falls. Sama fabryka nazywała się dość złowieszczo – Lucifer Match Factory. Nawet sami jej pracownicy uważali, by nazywać ją według nazwiska właściciela, a nie według miana które nosiła. Omen wiszący nad fabryką w końcu dał znać o sobie. 15 grudnia 1882 roku wybuchł tam tragiczny w skutkach pożar, w którym spłonęła czwórka młodych ludzi – wśród nich córka właściciela fabryki. Po tragedii zakład przebudowano, zmienili się właściciele. Dokładnie po roku od pożaru mieszkańcy okolicznych domów obudzili się, słysząc dobiegające z fabryki krzyki ludzi, przeraźliwie wołających o ratunek. Wezwano policję, ta sprawdziła teren zakładu niczego nie znajdując. Następnej nocy historia powtórzyła się, a robotnicy skojarzyli odgłosy z tragicznym pożarem. Krzyki powtarzały się potem – nie każdej nocy, ale aż do czasu ostatecznego zburzenia fabryki ofiary pożaru wciąż wołały o pomoc…
To tylko dwie z licznych opowieści o nieznanej stronie Belfastu. W kolejnych numerach Link Polska Express zabierzemy was na wyprawę do innych nawiedzonych miejsc tego miasta.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (1 votes, average: 4.00 out of 5)
Loading ... Loading ...

Twoim zdaniem: