Znaleźć odwagę, aby realizować swoje plany i marzenia
Rozmowa z Aliną Tomaszowską – absolwentką wydziału chemicznego Queen’s University of Belfast w stopniu doktora, pracownikiem naukowym Massachusetts Institute of Technology (MIT) w Bostonie. Od 4 lat na emigracji.
Jesteś jednym z pierwszych Polaków, którzy uzyskali tytuł doktora na lokalnym uniwersytecie w Belfaście. Co skłoniło Cię do wybrania Irlandii Północnej?
W 2005 roku w trakcie moich studiów magisterskich na Politechnice Śląskiej miałam okazję spędzić kilka miesięcy w Belfaście w ramach praktyk studenckich. Dzięki programowi wymiany międzynarodowej IAESTE (International Association for the Exchange of Students for Technical Experience) trafiłam na Queen’s University. Różnice w wyposażeniu laboratorium oraz podejściu do nauczania były ogromne. W Polsce student musi realizować z góry narzucony program; tutaj okazało się, iż mam zdecydowanie większą możliwość w działaniu, a jedynym ograniczeniem jest moja wyobraźnia. Dodatkowo możliwość pracy w międzynarodowym środowisku, dostęp do laboratorium przez praktycznie 24h na dobę, oraz szansa na udział w szkoleniach i międzynarodowych konferencjach, przekonały mnie, abym wróciła na Queen’s i tu właśnie ukończyła studia doktoranckie.
Studia poza granicami Polski wydaja się być dość kosztownym przedsięwzięciem, w jaki sposób zgromadziłaś fundusze?
Aplikując na studia doktoranckie, automatycznie musisz postarać się o grant, który pozwoli pokryć czesne, oraz koszty związane z zakwaterowaniem i wyżywieniem. Mój grant pochodził z puli dotacji unijnych ESF (European Social Found). Te środki finansowe dostępne są dla osób mających wysoką średnią w trakcie magistratu. Ciężka praca na studiach jednak może się opłacić. Otrzymując ten grant zyskałam również pełną niezależność finansową, nie musiałam szukać pracy dorywczej. Cały swój czas poświęciłam zatem nauce. W Wielkiej Brytanii uniwersytety inwestują w swoich uczniów. Queen’s finansował mój udział w konferencjach i szkoleniach międzynarodowych wysyłając mnie m.in. do Danii, Portugalii, Niemczech i Australii. Tego typu praktyki na polskich uczelniach raczej nie należą do codzienności.
Czy znasz kogoś kto kończył Politechnikę Śląską w tym samym roku co Ty i także zdecydował się na wyjazd z Polski w celu rozwoju kariery naukowej?
Zrządzeniem losu jedna z moich koleżanek z roku również wyjechała do Irlandii Północnej, w celach zarobkowych. Niestety rozpoczęła pracę znacznie poniżej swoich kwalifikacji zawodowych, gdyż uważała, że nie poradzi sobie w nowym środowisku. Próbowałam nakłonić ją, aby aplikowała o pozycję, która w większym stopniu będzie odpowiadała jej wykształceniu. Udało się. Aktualnie pracuje jako analityk w dziale kontroli jakości i jest osoba posiadającą najwyższe wykształcenie profilowe w swojej grupie.
Czy masz jakieś rady dla osób, które myślą o kontynuacji lub rozpoczęciu studiów w Irlandii Północnej?
Przede wszystkim być pewnym siebie, przełamać strach i uwierzyć we własne możliwości. Poziom edukacji w Polsce stoi stanowczo na wyższym poziomie niż w Wielkiej Brytanii. Słabym punktem może okazać się znajomość języka, jednakże uczelnie oferują szereg kursów, a wykładowców cechuje duża wyrozumiałość. Dla nich liczy się przede wszystkim pasja i pracowitość studenta oraz wiara w końcowy sukces. Wiele osób na emigracji żyje w przeświadczeniu, że jesteśmy gorsi od reszty Europy. Polscy studenci mają wiele do zaoferowania i powinniśmy starać się pokazać, udowodnić, że nasze członkostwo w Unii nie jest przypadkowe. Nauczmy się maksymalnie wykorzystać szansę jaką daje nam możliwość edukacji na zagranicznych uniwersytetach. W życiu trzeba znaleźć odwagę, aby realizować swoje plany i marzenia.
Rozmawiał Maciek Bator










“…wysyłając mnie min. do Danii, Portugalii, Niemczech…”
Jak widać nawet analfabeta może studiować.
Pozdro
Zawiść się aż wylewa z Twojego komentarza
Nie wiem czy wiesz, ale angielski jest jakby tu powiedzieć… językiem międzynarodowym.
nie koniecznie zawisc, stawialbym na puryzm jezykowy, pod ktorym chetnie sie podpisuje zyjac na emigracji. To ze przebywamy poza granicami kraju nie oznacza, ze mozemy zapominac jezyka. To nagminne i zenujace.
Oczywiscie nie sadze, zeby mialo to miejsce tutaj, wierze, ze to chochlik drukarski, ale ogolnie rzecz biorac problem jest porazajacy.
Jesli angielski jest miedzynarodowy to proponuje od razu wywiady z Polakami przeprowadzac w tym jezyku.
Twoim zdaniem:
Weź udział w ankiecie!
Ostatnio dodane komentarze
Grupy tematyczne
Ranking
najbardziej popularne...