Home » Headline, Nasze sprawy

Para mieszana, czyli uczę się ciebie, człowieku…

2 July 2010 6,150 views 4 komentarze

Reguły miłości, które przekazywane są z pokolenia na pokolenie w polskich domach mówią, że aby para była szczęśliwa musi być zgodna, mieć podobne zainteresowania, być na podobnym poziomie edukacji, pochodzić z podobnej klasy społecznej, w końcu być członkami jednej kultury. Co się jednak dzieje, kiedy okazuje się, że miłość sięga tam, gdzie żadne reguły nie mają prawa bytu?

Trudne początki

Globalizacja, otwarcie granic i możliwość poruszania się po świecie w dowolnym kierunku doprowadziły do tego, że Polki i Polacy bardzo często łączą się w pary z mieszkańcami innych krajów. W Wielkiej Brytanii nie trudno o miłość do obcokrajowca. Różne sytuacje życiowe i problemy łączą nasze drogi. Z entuzjazmem poznajemy nową kulturę i z szacunkiem podchodzimy do wyznawców innych religii. Uczymy się życia na innym poziomie.

“J. jest Afgańczykiem. Młodość spędził w Moskwie. W Belfaście jest od 12 lat i posiada brytyjskie obywatelstwo. Ja przyjechałam do Irlandii Północnej z mężem i synkiem dwa lata temu. Po kilku miesiącach pobytu moje małżeństwo przechodziło poważne kłopoty. Pewnego dnia policja zabrała męża, następnego dnia sąd wydał mu zakaz zbliżania się do mnie i synka. Z dnia na dzień zostałam z czternastomiesięcznym dzieckiem bez pieniędzy i zasiłków, sama w obcym kraju. Pewnego dnia J. zastukał do moich drzwi. Ja myślałam, że chłopak, który był znajomym mojego landlorda wie o moich problemach i dlatego przyszedł zapytać co u mnie słychać. Od razu zaczęłam mu zdawać relację z ostatnich dni. On natomiast twierdzi, że przyszedł, aby zapytać czy nie znam wolnej dziewczyny, która chciałaby poznać bratnią duszę. Zobaczył mnie przerażoną i zagubioną, postanowił więc mi pomóc nie pytając już o to, po co przyszedł. Zaprzyjaźniliśmy się. Pewnego dnia wypłakałam w rękaw J’a wszystkie swoje żale i tak zaczęła rodzić się nasza miłość”. – opowiada A.

Życie w mieszanym związku oznacza pokonywanie wielu przeszkód, ale przede wszystkim to nauczenie się drugiej osoby, aby umieć zrozumieć jej zachowania i zwyczaje. To niewątpliwie wielkie wyzwanie, które należy przyjąć i odpowiednio nim kierować, aby życie nie stało się koszmarem.

“J. nie jest typowym przedstawicielem swojej kultury, nie próbuje mnie zmienić, o Islamie rozmawiamy tylko wtedy, gdy ja zacznę temat. Jednak są rzeczy, które głęboko w nim siedzą, a dla mnie jako Europejki są dziwne. Na przykład, gdy pierwszy raz wzięłam go za rękę na spacerze, cały zesztywniał, przerażony, że wszyscy na nas patrzą. Dziś już sam bierze moją dłoń, nawet potrafi mnie objąć w pasie. Ale wiem ile go kosztowało, żeby przyzwyczaić się do takiego zachowania. Pocałunek w miejscu publicznym? Dziś już pocałuje mnie w policzek. W usta? Chyba by zawału dostał.” – żartuje A.

Zaufanie i rozmowa

Wiele różnic kulturowych może przeszkadzać w codziennym życiu. W związkach o bardzo różnych kulturach zdarza się nawet, że proste kwestie stają się problemem natury istnienia związku. Nieznajomość kultury i przyzwyczajeń, a także poglądów partnera, który wychował się w innym kraju i świadomości jest najczęstszym i najgorszym błędem par mieszanych. Psychologowie twierdzą, że w takich sytuacjach trudno się odnaleźć, dlatego najważniejsza jest rozmowa i tłumaczenie sobie wzajemnych zwyczajów i zachowań.

“J. nie lubi jak jestem sam na sam z innymi mężczyznami. Nie dlatego, że mi nie ufa, on nie ufa mężczyznom. J. twierdzi, że faceci lubią się przechwalać, że przy kolegach im odbija i opowiadają niestworzone historie, dlatego lepiej nie prowokować sytuacji, kiedy facet miałby okazję coś takiego wymyślić o mnie. Trudno mi było to zrozumieć, ale zaakceptowałam jego podejście, a on zaakceptował moich kolegów. Zaufał im, bo ja im ufam.” – mówi A. – “Podobnie dużym problemem było dla mnie zrozumienie braku poczucia czasu J’a. Czas w jego kulturze jest czymś zupełnie innym niż w Europie. Jeśli mówi, że niedługo wróci do domu, może to oznaczać nzawet 3 czy 5 godzin. Musiałam nauczyć się inaczej zadawać pytania, już nie pytam ‘szybko wrócisz?’ tylko ‘o której wrócisz?”

Językowy zawrót głowy

Zwykle największym problemem par mieszanych jest język. Wyjść jest kilka, można porozumiewać się w języku ojczystym jednej z osób lub też w uniwersalnym języku. W tyglu kulturowym Wielkiej Brytanii jest możliwa każda opcja. W większości par mieszanych językiem porozumiewania się jest angielski . “Mój angielski nie jest rewelacyjny, ale J. zna rosyjski. Często używaliśmy tych dwóch języków. Łatwo przychodziło nam porozumiewanie się. Od początku mieliśmy do siebie dużo cierpliwości w słuchaniu i rozumieniu siebie wzajemnie. Do tej pory nam to zostało, dużo rozmawiamy zanim zamkniemy jakiś temat.” – tłumaczy A.

Z językiem jest jeszcze jeden problem, kiedy pojawiają się dzieci. Bo którego języka ojczystego powinno się je uczyć.? Jeśli bowiem para zamierza zamieszkać na stałe w Polsce, będzie uczyć dziecko przede wszystkim języka polskiego. Jeśli para wybiera się do kraju ojczystego drugiego partnera będzie uczyć dziecko właściwego języka. Związki, które chcą pozostać w UK będą stawiały na naukę angielskiego. Stąd nie dziwią obrazki, kiedy rodzice spacerują z dzieckiem po parku, a ono krzyczy do mamy po polsku, do taty w innym języku, a rodzice rozmawiają po angielsku.

“Ja mam syna z małżeństwa w Polsce. Di bardzo kocha J’a, są silnie ze sobą związani. Wie, że ma innego ojca. W albumie są nasze wspólne zdjęcia, od czasu kiedy policja zabrała męża synek udaje, że nikogo na tych zdjęciach nie widzi. Di ma teraz 2,5 roku, jego brat 6 miesięcy. Ja rozmawiam z dziećmi po polsku, J. w Pashto, między sobą rozmawiamy po angielsku. Chcemy, żeby te trzy języki były bliskie dzieciom. Di dopiero zaczyna mówić, jego pierwsze słowa są polskie, ale doskonale rozumie, co się do niego mówi czy to po angielsku czy w Pashto.” – opowiada A.

Plany, plany…

Imigranci spotykający się w Wielkiej Brytanii i rozpoczynający nowe związki, od razu mają jedną wspólną cechę – tęsknotę za krajem ojczystym. “J. bardzo tęskni za swoim krajem, ale tam nie moglibyśmy zapewnić przyszłości naszym dzieciom. Ja do Polski nie chce wracać, ale przeraża mnie też młodzież w UK, nie chcę aby moje dzieci zachowywały się podobnie. Nie wiem czy wyjedziemy z UK, czy zostaniemy. Na razie czekamy aż młodszy syn podrośnie, wtedy odwiedzimy Afganistan, bo J. chce mnie poznać ze swoją rodziną”. – dodaje A.

Pomieszanie kultur i kultywowanie różnych tradycji może być ciężkim orzechem do zgryzienia, ale mimo, że uczenie się drugiego człowieka i innej kultury jest bardzo trudne, to przecież prawdziwe uczucie nie zna różnic i podziałów.

Andrea Dymus

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (3 votes, average: 5.00 out of 5)
Loading ... Loading ...

4 komentarzy »

  • olka :

    Artykuł jest świetny, wreszc ie prawdziwy reportaż, może troche krótki, ale rozumiem, że to polityka redakcyjna. Prosze więcej tekstów tej pani! W końcu konkret!

  • martalena :

    Jestem w tzw. ‘mieszanym związku’ od 3 lat. Przez pierwsze 2 lata dojeżdżaliśmy do siebie, ale od roku mieszkamy razem. Na początku ta ‘inność’ fascynuje i pociąga, ale na dłuższą metę to chyba nie wystarczy do zbudowania trwałego związku. Mimo tego, że wychowaliśmy się na innych kontynentach, jedliśmy inne potrawy, oglądaliśmy inne programy w tv, to nasze rodziny są bardzo podobne, wychowaliśmy się w tej samej religii i wpojono nam podobne wartości. Mam nadzieję, że będą to wystarczająco silne fundamenty na zbudowanie czegoś trwałego.

  • Agata :

    Olka masz racje autorka to 100% profesjonalistka!
    bardzo miło wspominam wspolprace z ta pania

    Martalena, zycze ci zeby szacunek i wzajemne zrozumienie byly podstawa waszego zwiazku.

  • Sam :

    Wspulczuje twoim dzieciom nigdzie nie beda u siebie sam jestem z miesznego malzenstwa i wiem co pisze jestem jedynakiem i moje zycie w polsce od dziecinstwa do 25 roku zycia bylo czasem nie do zniesienia do dzis mam zal do rodzicow i mysle ze to okaleczylo moja psychike w pewien sposob.

Twoim zdaniem: