Ogniska, marsze i zadymy – gorący lipiec w Irlandii Północnej
Czas 12 lipca – święta protestanckiej społeczności w Irlandii Północnej – tak jak w poprzednich latach okazał się bardzo gorący. Obok bonfires i parad nie zabrakło także nocnych starć z policją – zadymy wszczynali przede wszystkim radykalni republikanie, protestujący przeciwko probrytyjskiemu świętu.
Weekend 12 lipca był bardzo gorący nie tylko w Belfaście, ale i w Armagh, Lurgan i Derry. Najostrzej było w Belfaście. Podczas zamieszek w Ardoyne ranna została policjantka – uderzona została kawałkami płyty chodnikowej, rzuconej przez demonstrantów. W sumie podczas wszystkich strać mniejsze lub większe kontuzje odniosło ponad osiemdziesięciu funkcjonariuszy.
Najgoręcej było w Ardoyne, gdzie republikańscy demonstranci protestowali przeciwko przemarszowi Oranżystów przed ich domami. Tłum rzucał w policję petardy, kamienie i butelki z benzyną. Policja użyła broni na gumowe kule. Dwie osoby zostały ranne.
Na Ormeau Bridge w Belfaście policja została obrzucona butelkami z benzyną oraz pojemnikami z farbą. Na moście ustawiono też samochód, który potem podpalono. Do niepokojów doszło też w rejonie Short Strand we wschodnim Belfaście. Do bijatyki doszło też na peronie stacji Botanic w Belfaście.
W poniedziałek po południu zamaskowani mężczyźni usiłowali również porwać autobus w zachodnim Belfaście, twierdząc, że na górnym pokładzie zostawili bombę. W północnym Belfaście uprowadzono kilkanaście aut z rejonu Oldpark Road.
W Lurgan młodzi napastnicy usiłowali podpalić pociąg relacji Belfast – Dublin, na szczęście maszynista szybko zorientował się w sytuacji i ruszył w dalszą trasę.
W Londonderry, w republikańskiej dzielnicy Bogside, młodzi napastnicy podpalili radiowóz koktajlami Mołtowa, zamaskowany mężczyzna oddał tez kilka strzałów w stronę policji. Nikt na szczęście nie ucierpiał.
Policja ostrzega, że do nocnych starć może dojść również
i w najbliższych dniach.



















Twoim zdaniem: