Boeing wylądował awaryjnie w Warszawie bez podwozia
Samolot polskich linii lotniczych LOT Boeing 767 miał kłopoty z podwoziem dlatego też musiał wylądować awaryjnie, “na brzuchu”. Do dzisiejszego ranka zamknięte będzie warszawskie lotnisko im. Fryderyka Chopina. Pasażerom i załodze nic się nie stało.
Według komisji jest za wcześnie, by mówić o wstępnych przyczynach zdarzenia. – Generalnie wiadomo, że przyczyną jest prawdopodobnie niesprawność układu hydraulicznego, ale to jest skutek czegoś innego. Przyczyna musi być bardziej szczegółowa – wyjaśnił przewodniczący komisji Edmund Klich, który jednak nie brał udziału w pracach komisji na lotnisku. – W tej chwili najważniejsze jest podniesienie samolotu, odblokowanie lotniska.
Rzecznik PLL LOT Leszek Chorzewski powiedział, że pomimo wykrycia po ok. 30 minutach od startu z Newark (USA) usterki w samolocie, kapitan podjął autonomiczną i “strategiczną” decyzję o kontynuowaniu lotu. Jak informował wcześniej prezes LOT Marcin Piróg, już ok. 30 minut po starcie z Newark (USA) załoga polskiego samolotu sygnalizowała usterkę centralnego systemu hydraulicznego.
Boeinga nad stolicą ubezpieczały dwa polskie wojskowe myśliwce F-16. Zanim nastąpiło lądowanie awaryjne, samolot latając spalał nadmiar paliwa, a służby lotniskowe przygotowały się do przyjęcia maszyny. Pas startowy pokryto m.in. specjalną pianą. Wezwano straż pożarną, karetki pogotowia.
newsweek.pl


















Twoim zdaniem: